Czy ruchy miejskie i aktywizm miejski to jedno, to samo zjawisko?
Dlaczego, jak ich opisuje Anna Domaradzka – „wkurzona mieszkanka” albo „sfrustrowany sąsiad”, wchodzą na scenę gry o miasto, by zmienić jej zasady? Może są w tylko w tę grę umiejętnie wciągani? Jak powstają te odnotowywane przez badaczy fale aktywności oddolnej mieszkańców polskich miast, uderzające raz po raz w skostniałą, strukturalnie archaiczną i niewydolną „formalną samorządność”, coraz wyraźniej rozmijającą się z modernizacyjnym potencjałem współczesnych mieszczan?
Jeszcze dwie dekady temu miejscy aktywiści konsolidujący się w polskie ruchy miejskie, jako (nowa) siła społeczna i potencjał twórczy (nowej) wspólnoty politycznej – póki co wymykającej się z systemu reprezentacji – budziły dużą nadzieję na miejską „aksamitną rewolucję”, która domknie (dopełni) demokratyzację miast. Czy wobec tego ruchy miejskie wciąż są (potencjalną) trampoliną do władzy?
Obserwujemy szybko zachodzące zmiany – zarówno w różnicowaniu się interesów miejskich jak i dostępności narzędzi artykulacji i grupowania się wokół tych interesów zarówno ich zwolenników, jak i oponentów, wkurzonych lub zmęczonych tym, „jak jest”. Wobec tego, możemy spodziewać się wzrostu napięć i protestów społecznych, uruchamianych nie tylko przez grupy aktywistów lub zorganizowane ruchy miejskie aspirujące do udziału w demokratycznym podejmowaniu decyzji na temat ważnych kwestii miejskich.
Powstaje więc pytanie zasadnicze: jaki status mają postulaty poszczególnych grup lub ruchów miejskich, jak je odczytywać i nimi zarządzać oraz czy i jak wprowadzać je do procesu politycznego i administracyjnego? W poszukiwaniu odpowiedzi pomogą rekomendowane poniżej publikacje. Kliknięcie na obrazek z okładką przeniesie do krótkiej recenzji wybranej książki, zamieszczonej w naszym magazynie :



