Książka Bena Wilsona wydana niedawno przez krakowski Znak Horyzont nie zadowoli ani zwolenników teorii, że biofilia, czyli odruchowa pozytywna reakcja na kontakt z naturą, jest cechą konstytutywną (podobnie jak homofilia), dlatego człowiek, nawet żyjąc i pracując w mieście, szuka otoczenia zieleni – ani tych, którzy uważają, że biofilia to nie zawsze jest cechą wrodzona.
Ale niestety znudzi każdego, kto za banalne i oczywiste uznaje stwierdzenie, że miasto nie jest betonową pustynią, ale żywym ekosystemem, w którym eko- i urbano-/ logicznie kohabitują różne żywe organizmy – rośliny, zwierzęta i ludzie.
Już sam książki tytuł pokazuje, że trzeba będzie (dosłownie) przedzierać się przez „gąszcze i zarośla” licznych danych, zestawień i dygresji, by dowiedzieć się czegoś nowego, wartego poznania i omówienia. Recenzja publikacji TUTAJ.
